Bukmacher |lakier na samochód |majówka w bieszczadach
„Zahaczyłem o tę sprawę referując kapitanowi Włodarskiemu opłakany stan sprzętu, w którym przyjdzie nam ewentualnie walczyć. Dowódca spojrzał na mnie jakoś dziwnie, tak mi się przynajmniej wydało, i spytał opryskliwie
— Zna pan podchorąży Lopka Krukowskiego
— Bardzo dobrze, oczywiście ze sceny.
—No to niech pan sobie, podobie jak on, zaśpiewa „Jak sie nie ma, co sie lubi, to sie lubi, co sie ma. Z te zasadę spać sie kładę, biorę to, co Malcie da". I proszę dobrze zapamiętać żeby się waliło, paliło, nasze tankietki muszą być sprawne i więcej re chcę na ten temat słyszeć! — zakończył ostro, dając tym samym do zrozumienia, że rozmowa skończona.
Wracając do plutonu przekonywałem siebie, iż zapewne nie jest tak źle z zapasami mob i dowódca myli się w swych krytycznych osądach. Ale mimo wszystko ziarno nieufności zostało posiane.
Kierowcy i mechanicy zakasali rękawy. Całymi godzinami grzebali w silnikach i mechanicznych podzespołach tankietek. W rezultacie utrzymali je na ruchu. W moim pojęciu był to widomy cud techniczny, dokonany ich pracowitymi rękami.
Pierwszy października, późne popołudnie. Odpoczywamy na trawie w pobliżu tankietek, gdy nagły alarm podrywa nas na nogi. Krótka komenda kapitana Włodarskiego — Załogi do czołgów, dowódcy plutonów na odprawę!“(2)
Perfumy |Materace Tempur |Buty damskie
„Zahaczyłem o tę sprawę referując kapitanowi Włodarskiemu opłakany stan sprzętu, w którym przyjdzie nam ewentualnie walczyć. Dowódca spojrzał na mnie jakoś dziwnie, tak mi się przynajmniej wydało, i spytał opryskliwie
— Zna pan podchorąży Lopka Krukowskiego
— Bardzo dobrze, oczywiście ze sceny.
—No to niech pan sobie, podobie jak on, zaśpiewa „Jak sie nie ma, co sie lubi, to sie lubi, co sie ma. Z te zasadę spać sie kładę, biorę to, co Malcie da". I proszę dobrze zapamiętać żeby się waliło, paliło, nasze tankietki muszą być sprawne i więcej re chcę na ten temat słyszeć! — zakończył ostro, dając tym samym do zrozumienia, że rozmowa skończona.
Wracając do plutonu przekonywałem siebie, iż zapewne nie jest tak źle z zapasami mob i dowódca myli się w swych krytycznych osądach. Ale mimo wszystko ziarno nieufności zostało posiane.
Kierowcy i mechanicy zakasali rękawy. Całymi godzinami grzebali w silnikach i mechanicznych podzespołach tankietek. W rezultacie utrzymali je na ruchu. W moim pojęciu był to widomy cud techniczny, dokonany ich pracowitymi rękami.
Pierwszy października, późne popołudnie. Odpoczywamy na trawie w pobliżu tankietek, gdy nagły alarm podrywa nas na nogi. Krótka komenda kapitana Włodarskiego — Załogi do czołgów, dowódcy plutonów na odprawę!“(2)
Perfumy |Materace Tempur |Buty damskie