Sympatyczny jestem bardzo
Reportaż ślubny |Perfumy |lodówki

„Sympatyczny, jestem bardzo sympatyczny! znów pomyśślał i po aktorsku się wytężył. I znów twarz jego stała się samą dobrodusznbścią. Niestety — Sztajs jednak nieczuły był na czyjąkolwiek sympatyczność.
— Pani Aniela Zagórska — spytał przeciągle i nieufnie. Po czym jął na nowo wzdychać. Bo mimo wszystko czegoś tu nie rozumie, nie rozumie pewnej rzeczy. —Wielce szanowany pan z pewnością miał coś na myśli, kiedy to nazwisko wymienił. Tylko co, mianowicie co Co, że tak powiem, leży pod spodem pani Anieli Zagórskiej. Na dnie, pod nią
— Cha! czy pan przypuszcza, że pod każdą rzeczą coś leży
— Obowiązkowo, proszę pana. Obowiązkowo.
— Niech się pan przeżegna. Aniela Zagórska to kongenialna, to świetna tłumaczka Conrada — powtórzył Leon. — Radzę panu kiedyś przeczytać... Ale teraz, teraz... przepraszam. Cha. Nie widzę kelnera... Ma pan koniak Świetnie. A jakiejś lemoniady Tak duszno, że mały kieliszek nie zgasi pragnienia. Poproszę o dużą szklankę.
— Kelner w kuchni — odezwała się Sztajsowa. Potem zadźwięczał flecik. — Waldemar!
Drzwi kuchni znajdowały się na lewo, natomiast na prawo, za końcem lady bufetowej widniały we wgłębieniu strome schodki, może na stryszek lub na dach.“(3)